poniedziałek, 13 stycznia 2014

Nordic walking...

To moja druga po szydełku lekka mania :)
Chodzę bardzo często. Zdarza mi się wysiąść z pociągu na wcześniejszych przystankach, żeby resztę drogi pokonać razem z kijkami nad brzegiem morza. Czasem chodzę sama, często w towarzystwie. Zawody oczywiście są grupowe, wtedy jest gwarno i zabawnie, ale  rywalizacja jest zacięta. :) Ogólnie bardzo sympatyczna odskocznia od codzienności. Dziś niestety zdarzyło mi się małe nieszczęście :(
Tak zakończyłam starty w 2013 roku...
...a tak rozpoczęłam starty w 2014 roku...
Nie ukrywam- jest mi bardzo smutno..  :(

3 komentarze:

  1. tyle ekstremalnych terenów wytrzymały.. ech, miałam do nich ogromny sentyment.. Jest też dobra strona.. Czas się wybrać po nowe :) Sytuacja z gofrownicą się powtarza:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny :)